Wojciech Jachimowicz

 

 

- aktualności 2019

 

 

Wojciech Jachimowicz - redaktor naczelny dwóch czasopism wychodzących na terenie Polski: Merkuriusza Regionalnego i Dziedzictwa Kresowego (do 2015 r.), autor ponad 130 publikacji wydanych na terenie Polski, autor "Legend Wzgórz Dalkowskich", sygnatariusz Karty Regionalizmu Polskiego (Wrocław 1994), stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie upowszechniania kultury, organomistrz zajmujący się instrumentami muzycznymi i gromadzący je w swojej Kolekcji Domowej Instrumentów Muzycznych w Dworze w Szybie, którego jest właścicielem, regionalista uczestniczący aktywnie w najważniejszych zdarzeniach kulturalnych w regionie i w kraju, działacz wielu stowarzyszeń, wielokrotnie wyróżniany za swoją działalność regionalistyczną i na rzecz ochrony zabytków. Autor kolejnej publikacji "Zapach lipy i inne opowiadania", członek Rady Działalności Pożytku Publicznego V i VI kadencji, Przewodniczący Rady Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego
I kadencji.

Zreformować służby konserwatorskie, styczeń 2019

 

Jak się okazuje to różowo w ochronie zabytków jest tylko w statystykach przedkładanych do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tutaj wszystko jest w słupkach i wykresach w porządku i są tylko same wzrosty. Zabytki popadają w ruinę w majestacie prawa i zmierzają w kierunku przemienienia ich w trwałe ruiny. Wtedy ich właściciele, najczęściej samorządy, występują o dotacje na zabezpieczenie historycznych ruin i oczywiście konserwatorzy przyznają pieniądze na ich nakazane wcześniej zabezpieczenie.

 

Przykładem jest resztka ruin zamku w Borowie Polskim. Miejscowy samorząd otrzymał nieoczekiwanie nakaz zabezpieczenia ruin od wojewódzkiego konserwatora. Jednak nie mając ochoty wydawać własnych pieniędzy wystąpił do służb konserwatorskich o kilkadziesiąt tysięcy na „zabezpieczenie zabytku”. Formalnie wszystko się zgadza, tylko, że wyrzucono pieniądze w błoto. Warto przypomnieć, że jakiś czas temu grupa miłośników historii zabierała się za porządkowanie ruin, jednak nic z tego nie wyszło. Dla porównania w sąsiedniej wsi dobrze utrzymany, na koszt właściciela, dwór ucierpiał w wyniku huraganu a ten wystąpił do tego samego konserwatora o pomoc. Jednak otrzymał tak wiele wymogów do spełnienia, że po przeliczeniu doszedł do wniosku, że koszty wniosku, pozwoleń i rozmaitych dokumentacji oraz opłat urzędowych przekraczają wnioskowaną pomoc. Wystąpił też do gminy, która otrzymała kilkadziesiąt tysięcy złotych na ruiny i tu otrzymał kategoryczną odmowę wsparcia. Jakby tego było mało ta sama gmina robi inne trudności w działalności w zabytku.

 

Kojarzy się to z jakimś murem niemocy i obojętności urzędników konserwatorskich powołanych do pomagania, a nie do represjonowania każdego, kto się pod rękę nawinie. Wykorzystuje się zapisy o charakterze kontrolnym i represyjnym, zapominając o partnerstwie i współpracy z właścicielem zawartej w ustawie o ochronie dóbr kultury.

 

Reforma działania służb konserwatorskich jest po prostu niezbędna z kilku powodów.

 

Po pierwsze odnosi się wrażenie, że pracownicy nie mają nic wspólnego z zabytkami. Żaden z nich nie posiada zabytku, nie rozumie ciężkiej pracy wykonywanej przez właścicieli przy utrzymaniu, odbudowie, wkładaniu własnych pieniędzy i borykaniu się z bezdusznością urzędników. Dla zrozumienia problemu i rozmiaru zabytku proponuję, żeby konserwator, czy jego pracownicy wzięli cegłę do ręki i spróbowali ją przymurować, albo choćby pozamiatać jedno piętro we dworze czy pałacu zajmujące kilkaset metrów kwadratowych. Wtedy może zrozumieliby z czym i z jakim rozmiarem mamy do czynienia przy zabytku.

 

Po drugie, zanim ktoś zostałby przyjęty do służb konserwatorskich powinien odbyć co najmniej roczną praktykę przy utrzymania zabytku, przy jego odbudowie, karczowaniu zapuszczonych parków, czy codziennych pracach utrzymujących obiekt w dobrej kondycji. Najczęściej mamy do czynienia z osobami zaczytanymi w oderwanych od rzeczywistości książkach i na ich podstawie piszących kolejne również oderwane od rzeczywistości.

 

Po trzecie dofinansowania powinny odbywać się na zasadzie stwierdzenia wykonanych prac, a nie na podstawie rozbudowanych opracowań, analiz i odbiorów prowadzonych przez pracowników, którzy najczęściej nie znają masy cegły i nie widzących jak się miesza zaprawę, o trzymaniu kielni nie wspominając.

Dofinansowanie powinno być przekazywane po stwierdzeniu, że wykonano prace w określonym zakresie, który musiałby określić konserwator w uzgodnieniu z właścicielem, a nie odwrotnie. Wycena i ewentualna dokumentacja leżałaby po stronie służb konserwatorskich, a nie po stronie właściciela, który i tak musi za roboty zapłacić. Najgorsze są sytuacje kiedy trzeba za prymitywne prace przedstawić faktury od firm, które do rachunku dopisują wszystko ci się da, włącznie z ewentualnymi stratami wywodzącymi się z ryzyka prowadzonej działalności. A można to wykonać we własnym zakresie tyle, że konserwatorzy na to nie pozwalają grożąc karami i włóczeniem po sądach.

 

Po czwarte. Dokumentacje wykonywane są przez uprawnionych specjalistów, którzy współpracują w zamkniętym kręgu z konserwatorami zawęża horyzont postrzegania zabytku przez właściciela. Współpraca jest widoczna już na etapie składania tak zwanych wniosków. Wszyscy znają stawki jakie właściciel musi zapłacić. Tony bezużytecznej dokumentacji walają się po archiwach konserwatorów i stanowią tak zwaną „blachę” na wypadek jakichś kontroli. Chyba już wszyscy zapomnieli, ze dwory były budowane często przez przodków obecnych właścicieli i nie potrzebowali oni żadnych służb konserwatorskich i opracowań historycznych. Po prostu mieli gust i wyczucie. A teraz próbuje się ich potomków ustawiać w kolejkach po pieczątki od urzędniczek pracujących w strukturach konserwatorskich.

 

Pieniądze krążą i znikają po drodze do zabytków. Można przyjąć z dużą dozą prawdopodobieństwa, że przynajmniej 60 procent jest marnotrawione, a pozostałe dopiero dociera faktycznie na odbudowę zabytków.

 

Ale w statystykach i księgowości wszystko się zgadza, a telewizja pokazuje wylukrowane kilka państwowych pałaców, które wielokrotnie się przemalowuje pokrywa nowymi dachami zgodnymi z panującymi i zmieniającymi się modami.

 

Aż strach pomyśleć ile będzie kosztował nowy dach na kompleksie barokowym, ile zarobią opracowujący rys historyczny i udowadniający w opasłych tomach konieczność wymiany niedawno położonej miedzi na wielohektarowym dachu na bardziej modną dzisiaj błyszczącą dachówkę. Ale państwo i tak zapłaci, bo odbyły się konferencje i udowodniły natychmiastową, historycznie uzasadnioną potrzebę wymiany miedzi na dachówkę.

 

Zapomniano też, że to obecni właściciele tworzą świadomie historię, a tworzące opracowania osoby (nie za darmo) na temat zabytków, mogą tylko to badać i analizować. Bez właścicieli nic z tego by nie było. A konserwatorzy świętują sukcesy, otrzymują odznaczenia (nawet archiwistki i księgowe) za opiekę nad zabytkami. To graniczy z jakąś groteską i jest zaprzeczeniem idei uhonorowania ministerialnym odznaczeniem.

 

W tej sytuacji niezbędnym jest przedstawienie projektu zmian w funkcjonowaniu służb konserwatorskich i prawie, które przedstawia się do konsultacji społecznych i wystąpi do Rządu RP o podjęcie procesu uzdrowienia tego segmentu życia społecznego.

 

Założenia reformy ochrony zabytków:

 

1.Konserwatorzy wspólnie z właścicielami ustalają zakres prac przy zabytku

2.Służby konserwatorskie opracowują dokumentacje konserwatorskie i budowlane oraz wycenę prac

3.Służby konserwatorskie przekazują właścicielowi dokumentacje 

4. Strony określają na podstawie dokumentacji terminy wykonania prac i ich szczegółowy zakres (może być częściowy)

5.Właściciel przystępuje do prac zgodnie z dokumentacją, uzgodnieniami i sztuka budowlaną angażując własne środki – bez obowiązku angażowania firm pod warunkiem prawidłowego wykonania prac budowlanych (wyjątek stanowią dzieła sztuki – polichromie, szczególnie cenne sztukaterie itp.)

6.Właściciel zgłasza zakończenie prac w ustalonym zakresie zgodnym z dokumentacją i cennikiem

7.Służby konserwatorskie dokonują odbioru prac oraz wyceny robót

8.Służby konserwatorskie przekazują dofinansowanie właścicielowi bez wymogu przedstawiania faktur (prace mogą być wykonane sposobem gospodarczym zgodnie ze sztuką budowlaną i zaleceniami oraz umową) Wysokość dofinansowania określa się procentowo w stosunku do kosztorysu opracowanego przez służby konserwatorskie (lub zlecone specjalistom)

9.W przypadku niewłaściwego wykonania prac właściciel ma doprowadzić obiekt do stanu z przed remontu i nie otrzymuje dofinansowania.

Przedstawione podstawowe zależenia w sposób znaczący uproszczą kosztowne procedury i drogie opracowania konieczne obecnie do uzyskania stosownych pozwoleń.

Odbiór prac bez faktur nie oznacza ich braku w rozliczeniach pomiędzy inwestorem a wykonawcą. Przy ich braku możliwe jest wykonania prostych prac budowlanych przez właściciela sposobem gospodarczym znacząco obniżających koszty.

10. Wprowadzić kadencyjność na stanowiskach konserwatorskich.

 

 

        Wojciech Jachimowicz
Wojciech Jachimowicz

 

 

Pracownia Renowacji Fisharmonii

 

Dwór w Szybie

 

 

Fisharmonia ssąca zbudowana przed stu laty w Rotterdamie

 

*  *  *

 

Fisharmonia tłocząca odrestaurowana w Pracowni Renowacji Fisharmonii
w Dworze w Szybie

*  *  *

Bardzo ozdobna fisharmonia wykonana w całości z drewna mahoniowego, odrestaurowana

dla Galerii Fotografii Artystycznej
w Nowej Soli

*  *  *